Dzienniki Pisano:
Pojedziemy do Pizy na pizzę i pyzy

Krzywa z jednej strony dobrze, a z drugiej źle

Z tą wieżą to Pizianie (na pewno nie ma takiego słowa, ale mi się podoba) [korekta napisałaby Pizańczycy — przyp. kor.] muszą mieć spory problem. Z jednej strony im bardziej się przechyla, tym bardziej interesująca jest dla turystów; gdyby ją całkiem wyprostować, pewnie nikt by tu nie przyjeżdżał. Z drugiej strony (choć przechyla się, jak wiadomo, tylko z jednej) im bardziej się przechyla, tym większa szansa, że się w końcu przewróci. O ile sporo ludzi przyciąga wieża źle zbudowana, o tyle wieża skonstruowana tak fatalnie, że już jej nie ma i tylko puste pole po niej zostało, nie wzbudziłaby już żadnego zainteresowania. Wszak nikt nie lata na wakacje na Atlantydę.

Zadanie o podziale pizzy

Nie mam pojęcia, skąd Włochom przyszło do głowy, że jak przyjeżdża obcokrajowiec, to trzeba go zabrać na pizzę. Tak jakby to było coś wyjątkowego. Najpierw nasz włoski przyjaciel zafundował nam neapolitańskie placki, a potem organizatorzy postanowili zintegrować uczestników szkoły i zaaranżowali wspólne wyjście do pizzerii. Nie żebym narzekała, bo podrzucane na moich oczach, pieczone w prawdziwym piecu, lekko nadpalone na brzegach ciasto z łososiem, sosem pomidorowym, roztopioną od ciepła ricottą i świeżą rukolą smakowało nawet lepiej, niż wskazywałby opis. Do tego lokalne wino i towarzystwo Marokańczyka, który wypytywał mnie o wrażenia z miast w jego kraju, w których sam nigdy nie był. A na deser wybór lokalnych słodyczy, głównie czekoladowych i espresso. A na sam koniec zadanie matematyczne, które okazało się zbyt trudne dla ponad dwudziestu zasiadających przy stole matematyków: rachunek. Podzielono sumę na właściwą liczbę równych części, każdy dodał do kupki tyle samo, a i tak nie zgodziło się o 14 euro. Całe szczęście w stronę, która pozwoliła zwiększyć napiwek i nie wymagała zaangażowania windykatorów.

Wszyscy są na zewnątrz...

Ponieważ mimo pizzy, wina i codziennych wcześniejszych imprez towarzystwo wciąż nie uważało się za dostatecznie zintegrowane, postanowiliśmy kontynuować wieczór w jakimś pubie. Wydaje się jednak, że w Pizie jest podobnie jak w miastach na północy: przez cały tydzień Włosi wychodzą najwyżej jeść, ale za to w piątek wszyscy idą do pubu. Do tego muszą jeszcze sprowadzać znajomych z okolicznych miast, bo przecież w całej Pizie nie mieszka tylu ludzi, ilu tego wieczoru wyszło na piwo. Przez niemal godzinę kluczyliśmy w poszukiwaniu wolnego miejsca przy barze, z minuty na minutę zmniejszając swoje szanse, bo przyłączali się do nas kolejni napotkani znajomi, a potem znajomi znajomych i znajomi znajomych znajomych. Było nas więc wykładniczo (czyli w ludzkim języku króliczo-rozmnażalnie) więcej, a poza tym do knajp przychodzili nowi ludzie, zajmując ostatnie stoliki. W końcu wylądowaliśmy na placu pełnym ogródków piwnych. Zgodnie z prawym rządzącym ceną kawy musiało być to bardzo tanie piwo, bo nie dość, że na dworze temperatura spadło poniżej zera, to jeszcze, inaczej niż w ciepłym wnętrzu baru, można tam było palić papierosy.

...i rozmawiają o pogodzie

Rozmawialiśmy o pogodzie. Tak dalece właśnie zaszła nasza integracja i tak bardzo potrafiliśmy się przed sobą otworzyć w stanie alkoholowego rozluźnienia.

Tak naprawdę była to bardzo interesująca rozmowa o pogodzie, bo w oczach Algierczyka i Brazylijczyka razem z Michalem wzbudzaliśmy podziw niesamowitą odpornością na niskie temperatury i swoją wiedzą na temat śniegu. Kiedy Michal powiedział, że nie może żyć w ogromnych upałach, jakie spotkał w Marsylii, wywołał gromki śmiech Alejandra. Wszystko wyjaśniło się, kiedy ten powiedział, że w Rio temperatura nie spada dużo poniżej 20 stopni, a wyjątkowo mroźna zima w zeszłym roku, kiedy odnotowano 14 stopni, doprowadziła do śmierci kilkunastu osób z powodu wychłodzenia (bo trudno powiedzieć, że z zamarznięcia). Kurtkę na wyjazd (którą ja nazwałabym jesienną) kupił w sklepie turystycznym, a spodnie już na miejscu.

Jak zabić Portugalczyka (wstydem)

Kiedy nazwie Czecha Polakiem i usprawiedliwi się, mówiąc, że to przecież to samo, przytaknąć i na potwierdzenie dodać, że to tak samo jak z Hiszpanami i Portugalczykami.