Dzienniki Pisano:
Wykłady kawy na ławę

Jak u Eschera

Przyjrzałam się wieży. Jest tak przechylona, że momentami, idąc schodami do góry, chyba idzie się w dół. A przecież w ruchu zwiedzających obowiązuje tam tzw. senso unico (jedyny sens), więc nie można chodzić w górę i w dół jednocześnie i to tą samą drogą. Czy można zatem wejść na wieżę, schodząc? Ciekawe, ilu turystów utknęło tam na zawsze zagubionych w sprzeczności?

Zadanie o kawie

A my wciąż szukamy odpowiedniej kawiarni na poranną kawę. W Maroku przyzwyczaiłam się, że cena nie zależy od wartości sprzedawanego towaru, lecz od przebojowości i zorientowania kupującego. We Włoszech też mamy z tym problem. W pierwszy dzień przy barze poprosiłyśmy o kartę, kawę dostałyśmy do stolika i płaciłyśmy przy stoliku, po 3,5 euro za filiżankę. Kolejnego dnia zamówiłyśmy kawę przy barze i po zapłaceniu (też przy barze) 1,3 euro za filiżankę i odebraniu kawy przy barze zapytałyśmy, czy możemy usiąść przy stoliku (za darmo). Dziś zamówiłyśmy kawę przy barze, ale najpierw zapytałyśmy, czy możemy usiąść przy stoliku. Kawę dostałyśmy do stolika, ale płaciłyśmy już przy barze, po 2,9 euro za filiżankę. Może ktoś się orientuje we włoskich obyczajach i może nam pomóc, ale na razie dostałyśmy następujący układ równań:

gdzie:

Powyższy układ równań jest dużym uproszczeniem, bo zakłada np., że cena transportu rośnie liniowo z liczbą kaw oraz że cena za stolik zależy jedynie od zajmowanej liczby krzeseł. Na razie i tak mamy za mało informacji, by rozwiązać tę zagadkę, ale zbieranie danych trwa. Mniam.

Personaggi

Czas chyba poplotkować o wykładowcach tych warsztatów:

Ra(p)[ħ,a]eL
Francuz, który jak każdy Francuz po angielsku mówi po francusku (ale nie odwrotnie). Chodzie w swetrze w kolorze diżońskej musztardy, do której zakłada koszule w nieoczekiwanych kolorach (np. wrzosowym). Rozwiązuje równania różniczkowe metodą wprowadzania kolejnych oznaczeń tak długo, aż równanie nie przypomina w niczym pierwotnego i dzięki temu daje się rozwiązać. Im ważniejsze rzeczy przedstawia, tym szybciej i ciszej mówi i tym mniejsze litery pisze. Niestety ze względu na stosowaną przez niego metodę nie da się zgadnąć, jaką literę miał na myśli, bo w każdej kolejnej linijce oznaczenia są inne. Pięć minut po czasie, udając zaskoczenie, zauważa, że zostało mu mało czasu, ostrzega, że będzie kończył jeszcze przez dwie minuty i mówi przez kolejnych 10. W tym czasie wszyscy myślą już tylko o wielkiej, z sekundy na sekundę rosnącej kolejce do stołówki i jeszcze większym głodzie, bo wykład jest tuż przed obiadem. W czasie zajęć używa niecenzuralnych słów, bo skoro prop jest skrótem od proposition, a lem od lemma, to od assumption wyszły mu trzy (a może raczej cztery) litery.
Jamiroquai
Brazylijski Rosjanin albo jeszcze trudniej. Jest bardzo bardzo malutki i jak coś chce nagle wytłumaczyć, podbiega do wolnego miejsca na tablicy szybkimi kroczkami i zaczyna się szybciej ruszać. Kiedy myśli, wygląda jak postać z kreskówki, która myśli, ale niestety nie potrafię podać szczegółów.
Kjubuś
Też Francuz i też malutki. Opowiada głównie o kjubach i ciekawie, ale niestety ma wykłady tuż po obiedzie i bardzo usypiający ton głosu. Do tego stopnia, że ostatnio sam niemal zasnął w czasie swoich zajęć.
Donna Fretta
Włoszka, ale nie z Pizy. Przywiozła ze sobą przynajmniej trzy pary butów i bliźniaki w czterech kolorach, na każdy dzień inny. Cierpi na zaawansowane stadium presji czasu. W czasie jest wykładu wszyscy słuchacze spocili się i zdyszeli, jakby przebiegli maraton w pogoni za jej myślami. Pięć minut przed końcem miała już stan przedzawałowy, ale i tak zdążyła zapisać cztery tablice. Kiedy traci oddech, ma głos jak pewna posłanka lewicy znana głównie ze swego głosu, i to nie zawsze zabieranego w sprawie.