Dzienniki Pisano:
Włoski dla początkujących, czyli wstęp do depilacji

Kto wierzy wieży

krzywa

Wieża jest krzywsza nie tylko z każdej strony bardziej, ale także każdego dnia bardziej. Badania wskazują, że przechyla się o 1mm rocznie, ale to naprawdę widać. Z każdym dniem moja nadzieja, że nie zawali się przed wyjazdem i zdążę na nią bezpiecznie wejść, maleje. Szczególne, że wieża się oddala, bo przegibuje się w kierunku przeciwnym do tego, w którym mieszkamy.

Włoskie włoski

A Włosi są dokładnie tacy jak w filmach o Włochach (nie, nie mam problemów z fleksją). Krzyczą potwornie, szczególnie w ciasnych kawiarniach, oglądając mecz i pijąc kawę na stojąco. Mówią bardzo powoli, tylko po włosku, a kiedy rozmawiają z kimś, kto włoskiego nie zna, mówią po prostu jeszcze trochę wolniej i bardziej przedłużając samogłoski. Tak jakby to one niosły cały sens. Jeżdżą przelansowanymi samochodami zgodnie z jedną zasadą ruchu drogowego "Teraz ja!", polując na pieszych na pasach. A kto nie ma dostatecznie wypasionego wozu, jeździ rowerem, krzycząc "Buongiorno principessa!" Są niscy, ale próbują to nadrobić bujnym owłosieniem i wielkimi zegarkami. Budują bardzo wąskie ulice, ale za to na wielkich placach nie ma zaznaczonych pasów ruchu, więc można po nich swobodnie jeździć w każdym kierunku. Sknerowaci włoscy kelnerzy dają żałośnie malutką kawę (nie to co w Stanach, gdzie mają gest) i jeszcze cieńszą pizzę (nie to co w Stanach). Wszystkie wędliny w sklepach są wyschnięte, sery zepsute lub stwardniałe na kamień, a soki sfermentowane. W każdej restauracji śmierdzi czosnkiem. Ale całe szczęście chleb jest mięciutki i nieprzesolony, dosłownie rozpływa się w ustach, więc z głodu się nie umrze.

To wina wina

Przez pierwsze dni nie miałam dostępu do internetu w hotelu, więc nagromadziło się trochę włoszczyzny do opowiedzenia, więc obawiam się, że wyjdze z tego powieść spaghetti. Dwa razy dziennie jemy makaron: na obiad i kolację, ale to i tak lepiej niż z ryżem w Japoni, bo ten był tam także na śniadanie. Wino pijemy na obiad, na kolację i na skromną pokolację, która składa się właściwie tylko z wina i serów. Już w pierwszy dzień, z oszczędności oczywiście, zaopatrzyłyśmy się w wielki kawał pecorino z pieprzem, bo był w atrakcyjnej promocji, i dwa opakowania pesto (w cenie jednego). Takie jesteśmy gospodarne i niewymagające.

Zagraniczne towary w międzynarodowym towarzystwie

Towarzystwo na szkole matematycznej jest bardzo międzynarodowe i zróżnicowane. Warto więc może przedstawić głównych bohaterów wszystkich kolejnych opowieści:

Mustafa (Algieria, Francja)
W klubie próbował wmówić, nie mówiąc po włosku, dwóm dziewczynom mówiącym tylko po włosku, że to one powinny mu kupić róże od nachalnego knajpokrążcy. Musiał być przekonujący, bo jedna już wyciągała portfel, kiedy zdezorientowany kwiaciarz postanowił opuścić lokal (widać dobre maniery stawiał nad zarobek). Potem stwierdził [Mustafa, nie kwiaciarz — przyp. kor.], że Muzułmanie wymyślili poligamię, bo nie umieli udowodnić lematu o małżeństwach, który był na wcześniejszym wykładzie, Mówi on [lemat, nie Mustafa — przyp. kor.], że jeśli w skończonym zbiorze dziewczyn każde n dziewcząt zna w sumie przynajmniej n chłopców, to każdej można znaleźć męża, którego choć trochę zna. Oczywiście każdej innego, bo inaczej lemat się trywializuje do przypadku arabskiego.
Bężamin (Francja)
Wygląda jak Asteriks albo raczej obelisk, a o zamówionym przez nas winie wyraził się: zys łajn yzy not soł ghhhhudu. Ale mimo to twierdzi, że mówi po angielsku.
Tom (Anglia)
Mówi po angielsku, a nawet pisze bloga (oczywiście po angielsku), polecam: http://www.blogs.warwick.ac.uk/tkempton.
Alehandro (Arhentina, ale jego mama jest Węgierką)
Latynoska dusza, która ujawnia się miedzy innymi w salsie. Kiedy w klubie skończyło się ciemne piwo i darmowe jedzenie, a zaczęła salsoteka, jako jedyny nie przestraszył się lekcji tańca, choć był nią równie zdziwiony jak my.
Michal (Czechy)
Mówi po polski, choć nie jest z Polska, a dziś nas pytał, czy już bieżymy. Dziś bieżyć można już chyba tylko do stajenki. [I do Betlejem — przyp. kor.]
Rrrodrrrigo (Meksyk, USA)
Zna kilka słów po polsku i ma w domu jedną polską książkę, i potrafi wymówić jej tytuł Nauka pływania w weekend, bo jego trener był Polakiem, ale uczył go dłużej. [Spaghetti-zdanie prawdopodobnie celowe — przyp. kor.]
Team Poland (Paulina, Asia, Agata i ja)
Chyba większość kobiet na konferencji.